Jan Szeruda: Kto walczy szczerze z kapitalizmem musi walczyć także z żydami

Jan Szeruda: Kto walczy szczerze z kapitalizmem musi walczyć także z żydami

Tej prawdy żadne oszczerstwa nie zasłonią

Beznadziejne ubóstwo argumentów, jakimi operuje Fołksfront w walce z ruchem narodowym uwalnia nas często od obowiązku reakcji polemicznej. Ostatnio znowu wysunięto pod naszym adresem jedno z najbardziej świadomych i demagogicznych głupstw, po to, aby wprowadzić w błąd szerokie rzesze czytelników. Socjalkomuna dostała rozkaz, żeby za wszelką cenę, przy każdej okazji, bez względu na taktyczny stan rzeczy utożsamiać ruch narodowo-radykalny z agenturą hitlerowską w Polsce. Chodzi o wyzyskanie analogii zupełnie nieistotnych. Że niby tu i tam rozwija się antysemityzm, więc oczywiście „miazmaty zachodu”. Trzeba być skończonym tumanem i durniem, żeby podobne brednie traktować na serio w myśl przewrotnych intencji Kominternu, pragnącego odwrócić uwagę od granicy wschodniej. Jaki jest faktyczny stan rzeczy?

Sięgnijmy do historii. Okazuje się, że zasady polityki antysemickiej zostały sformułowane już w drugiej połowie XIX w., a więc wtedy, kiedy o Hitlerze nikt jeszcze nie słyszał. Pisma Dmowskiego, Popławskiego, Balickiego, są dużo starsze od dzieł, zawierających elementy doktryny rasistowskiej. Tradycja ruchu narodowego w Polsce sięga lat osiemdziesiątych. Nasz naród, pierwszy zwrócił uwagę całego świata na niebezpieczeństwo dalszego współżycia z żydami. Walczyliśmy z nimi wówczas, gdy w Niemczech szerzył się komunizm. Prymat Polski w tej dziedzinie jest faktem zupełnie bezspornym i dla nikogo wątpliwości ulegać nie może. Niemcy miały zawsze nikły procent żydów. My mieliśmy zawsze do czynienia z okupacją semicką. Niepożądani cudzoziemcy opanowali przemysł handel i wolne zawody. Izrael wcisnął się do wszystkich komórek życia społecznego. III Rzesza przed przewrotem miała zaledwie 1% żydów. W tych warunkach można sobie pozwolić na większą pobłażliwość. U nas ta sama sprawa od zarania Niepodległości (a więc wtedy, kiedy jeszcze żydzi niemieccy żyli sobie jak u Pana Boga za piecem) wysunęła się na pierwszy plan. To nie jest zagadnienie pozorne, ani też zasłona dymna. Zrodziło się ono pod ciśnieniem nieprzepartej konieczności, wynikło z układu warunków życiowych jako logiczna konsekwencja w okresie wzmożonej walki o byt. Walka o byt! Może to pojęcie zaczerpnięte z XIX w. będzie miało dla naszych komunardów wymowę zrozumiałą?

Abstrahuję w tej chwili od niebezpieczeństw natury moralnej. Pomijam notoryczną szkodliwość współżycia z żydami. Chodzi mi o moment konkurencji na rynku handlowym. I pytam: z jakiej racji nadmiar ludu wiejskiego ma ginąć z głodu po wsiach, skoro właśnie element małorolny powinien iść do miast, przejąć stragany i sklepy, stworzyć polski stan trzeci? Gościnność nasza kończy się z tą chwilą, kiedy bracia zaczynają głodować. Jako jedyny środek przeciw nędzy chłopskiej wysuwa się dziś w sferach lewicowych reformę rolną. A przecież fołksfront doskonale wie, że nawet wtedy, kiedy wielka własność zostanie rozparcelowana, ziemi dla wszystkich nie starczy. Będzie jej zawsze za mało. Nadmiar ludności wiejskiej musi sobie zdobyć miejsce w handlu. Do tego zmierza nasz ruch. Warsztaty pracy, a ściślej mówiąc., handel, musi przejść w ręce chłopskie. Innego wyjścia nie ma. Jesteśmy za reformą rolną, ale ona stanowi jedynie półśrodek i zagadnienia w całości nie rozwiąże. PPS walczy z kapitalizmem, a tłumi objawy antysemityzmu, chociaż jego przywódcy doskonałe wiedzą, że większość naszego kapitału znajduje się w rękach żydowskich.

To jest właśnie miarą obłudy sfer socjalistycznych. Powiadamy jasno: Kto chce zniszczyć ustrój kapitalistyczny, musi być antysemitą. Jeżeli nim nie jest, to znaczy, że jego działalność mija główne źródło zła. Oszczędzając synów Izraela, socjalizm walczy z wiatrakami, spełnia rolę szkodliwą, idzie na dywersję, odwraca uwagę robotnika od jego wrogów i ciemiężycieli. Walcz, bracie, z kapitałem, ale biada ci, jeśli weźmiesz udział w akcji odżydzenia handlu. Ludzie pracujący na żołdzie czerwonych międzynarodówek powiedzą, żeś hitlerowiec i faszysta, zdrajca klasy robotniczej, pachołek endecki. A jeśli spytasz, kto skupia w swoich rękach największe pieniądze, majątki i fabryki, nie będą ci na to mogli odpowiedzieć, bo komuna istnieje właśnie po to, żeby bronić interesów żydowskich, przed nacjonalizmem. Kto głosi hasła antykapitalistyczne, a nie dąży do zniszczenia głównych posiadaczy złota, jest zwykłym oszustem, działającym na szkodę warstwy chłopskiej i warstwy robotniczej.

Prawie cały kapitał znajduje się dziś w rękach żydowskich. Uważajcie! Fołksfront chce odwrócić waszą uwagę od tego stanu rzeczy, dlatego przeciwstawia się prądom narodowym i antysemickim. Tylko ruch narodowo-radykalny jest ruchem skierowanym przeciw zorganizowanej przemocy pieniądza. Socjalizm i komunizm sprzyja interesom burżuazji żydowskiej. Dlatego dają ogłoszenia do Dziennika Ludowego. Dlatego popierają Front Demokratyczny. Teraz już wszystko jest jasne. Sfałszowali historię, pragnąc wywieść rodowód nasz od „hitleryzmu”. Nie jesteśmy hitlerowcami. Nie potrzebujemy obcych wzorów. Wtedy, kiedy polski ruch narodowy podjął walkę z żydami, Hitler był dopiero w projekcie, albo go w ogóle nie było. Nasz antysemityzm jest ruchem wcześniejszym i starszym. My pierwsi w Europie zwróciliśmy uwagę na niebezpieczeństwo współżycia z plemieniem semickim. Przywódcy Fołksfrontu wiedzą o tym doskonale. Wiedzą, ale muszą kłamać. Kłamią świadomie i celowo, za kłamstwo się płaci. Płaci się cuchnącym pieniądzem żydowskim.

Nam nikt nie może zarzucić jakichkolwiek związków z ruchem hitlerowskim. Ani finansowych, ani ideologicznych. A ci, którzy śmią określać nasz ruch mianem agentury obcej brali grubą forsę od Kominternu, brali i biorą od masońskich międzynarodówek. Wpływy komunistyczne w PPS nie są dla nikogo tajemnicą. Proces Wandy Lewickiej w Lublinie dowiódł, że jaczejki przenikają do TUR-u. W Częstochowie tydzień temu, była nowa afera. Zobaczymy co z niej wyniknie na przyszłość. W każdym razie jedno jest zadziwiające. Ile razy ktokolwiek ośmieli się pomawiać PPS o związki z Rosją Sowiecką, następuje nieprzytomny wybuch wściekłości. Niedziałkowski pisze o bezczelnych i łajdackich kłamstwach, wyprasza sobie podłe insynuacje, protestuje głośno tak, żeby wszyscy słyszeli. A co my mamy powiedzieć. Redakcja Robotnika lubi uchodzić za wzór rzetelności polemicznej, a przecież przy każdej okazji „ujawnia” nasze rzekome związki z hitleryzmem, chociaż panowie Redaktorzy doskonale wiedzą, że mimo najszczerszych chęci, nie mogliby nam udowodnić nic, ale to absolutnie nic, punkt po punkcie i czarno na białym. A kto ma tak obciążoną hipotekę jak PPS w dzisiejszych ciężkich czasach, ten naprawdę powinien milczeć i nie rzucać podejrzeń na wiatr.

Nasza hipoteka jest czysta jak kryształ. Nie możecie nam zarzucić faktycznych związków z hitleryzmem, a wasza prasa nie robi nic innego od szeregu tygodni dzień w dzień, jedno pasmo cynicznych oszczerstw, kłamstw. Przytoczę tylko jeden wyjątek, który bije wszystkie rekordy bezczelności: „Gdy Polska przeżywała, historyczny moment grożący rozpętaniem wojny, endecko-oenerowcy wielbiciele hitleryzmu rozpętali dziką awanturę szowinistyczną zamieniając stolicę” w arenę chuligańskich napadów i niszczycielskich „awantur”. Podłoże „awantury” było znane. Ruch narodowo – radykalny stanął w obronie polskich rezerw wewnętrznych. Nie chciał dopuścić do ucieczki kapitałów potrzebnych dla obrony kraju. Te objawy instynktu patriotycznego w ulotce wydanej przez władze PPS zostały określone mianem chuligańskich napadów, żydzi kazali wam wypaczyć nasze intencje, zohydzić je i przeinaczyć. Dlatego będziemy z wami walczyć, aż do upadłego. Nie z polskim robotnikiem i chłopem, ale z tymi, którzy pod pozorem walki z kapitałem osłaniają burżuazję żydowską.

Jan Szeruda

Falanga nr 14, 1938, str. 2 – ze zbiorów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Oprac. i uwspółcześnienie pisowni – WT. – nacjonalista.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *