Polska jako Trzeci Rzym

Polska jako Trzeci Rzym

Polacy, jako naród wychowani zostali do polityki przez Kościół. On to, zgodnie z wypracowanym we wczesnym średniowieczu modelem wysyłał misjonarzy do różnych państw i części świata. Władca Polski – Mieszko I chcąc wprowadzić do kręgu cywilizacji swoje władztwo z barbarzyńskiej puszczy przez małżeństwo z córką księcia Czech – Dobrawą wyraził pragnienie poznania chrześcijaństwa i przyjęcia chrztu. W tym aspekcie można, według mnie bezpiecznie przyjąć, że tchnienie wiary splotło się z realizmem politycznym naszego pierwszego władcy. Misjonarze katoliccy przybyli do młodego państwa z wiedzą i wykształceniem, niosąc prócz samej wiary w Chrystusa postulaty ułożenia życia publicznego i prywatnego według porządku wiary właśnie. Cztery słynne postulaty, o których pisał prof. Feliks Koneczny w dziele pt. “Kościół jako polityczny wychowawca narodów” zostały przyjęte w państwie Piastów dobrze i były wcielane w życie, z można by rzec, żelazną wolą władców. Te postulaty to: monogamia dożywotnia, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie prawa zemsty, wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej, a to w imię niezawisłości czynnika duchowego od siły fizycznej. Może pojawić się pytanie dlaczego akurat takie postulaty? Otóż przez realizację tych postulatów zmieniano myślenie o godności człowieka. Monogamia podnosiła godność kobiet, zniesienie niewolnictwa dawało godność byłym niewolnikom, zniesienie prawa zemsty na rzecz sądownictwa państwowego zabierało władzę nad życiem i śmiercią głowie rodu, kładąc kres często niesprawiedliwym czynom jednego rodu przeciw drugiemu. Przez to dochodziło także do emancypacji rodziny w społeczeństwie. A niezależność władzy duchowej od świeckiej dawała możliwość głoszenia w porę i nie w porę Ewangelii, Prawdy, Dobra, Sprawiedliwości i Miłości.Ułożenie stosunków społecznych zgodnie z tymi postulatami zaowocowało w niedługim czasie powstaniem idei narodowej. Zamiast o poszczególnych rodach władcy zaczynali myśleć bardziej holistycznie, co było spowodowane również rozbiciem i osłabieniem państwa piastowskiego.

„Idea narodowa najwcześniej wykształciła się w Polsce. Kiełkowała na dworze kaliskim już w drugiej połowie XIII w., a Przemysław i Władysław Niezłomny stali się jej wykonawcami. Kiedy Kazimierz Wielki zmuszony był fatalnymi okolicznościami uznać następstwo Ludwika węgierskiego, przedstawił ten układ dynastyczny do zatwierdzenia Stanom polskim. Władysław Jagiełło został królem, bo go społeczeństwo polskie samo na tron powołało. Działalność polityczna społeczeństwa w imię idei narodowej zaczęła się u nas wcześnie.”

Feliks Koneczny

Młode pokolenie polskiej elity często znajdowało miejsce na uczelniach włoskich. Zdobytą tam wiedzę i kompetencje wykorzystywali właśnie w służbie króla, będąc albo urzędnikami, albo wykładowcami w utworzonej przez króla Kazimierza, a odnowionej przez królową Jadwigę Akademii w Krakowie. Rozwój tej idei znalazł swe odbicie w wojnie z zakonem krzyżackim, jako wojnie z całym zalewem nacji niemieckiej. Za czasów już Jagiellonów wiele do tej idei, wbrew pozorom wniósł Paweł Włodkowic. Jego chyba najsłynniejsza teza o dobrowolności wiary była, według mnie, tym impulsem, który pchnął naszą tożsamość na tory rozwoju. Był to także element walki z zakonem, który nawracał mieczem, lecz nie o tym chcę mówić. Zobaczmy tylko, że później, w czasie rewolucji protestanckiej, gdy na terenie ówczesnej Rzeszy ogłaszano zasadę “cuiuc regio, eius religio” w Polsce król Zygmunt August mówił o sobie, jako królu owiec i kozłów zarówno, nie królu i władcy sumień poddanych. Pokazuje to szacunek do chrześcijańskiego personalizmu.Dalszym etapem rozwoju politycznej świadomości narodu była doba elekcyjnych władców, obieranych przez szlachtę w myśl demokracji, na wzór tej starożytnej. Ustrój Rzeczpospolitej nawiązywał do Rzymu, co było owocem rozwoju oryginalnej, polskiej koncepcji politycznej. Nasza samoświadomość kontynuacji idei Rzymu republikańskiego, wzbogaconej i uszlachetnionej myślą i wiarą katolicką była wyznacznikiem obywatelskości oraz probieżem ewolucji ustrojowej, którą podążaliśmy. Polska koncepcja wolności i właściwie rozumianej toleracji dawała wspaniałe owoce. Polska elita dążyła do rozwoju wedle arystotelesowskiego ćwiczenia się w cnocie działając publicznie, dla wspólnego dobra w, można by rzec, polskim polis. Młodzi szlachcice karmieni byli lekturą Cycerona, który im, jak młodym Rzymianom przed wiekami, tłumaczył wartość i konieczność służby własnemu państwu.

„Ojczyzna bowiem zrodziła nas i wychowała bynajmniej nie z tym postanowieniem, iżby nie miała oczekiwać od nas żadnego wsparcia, iżby służąc tylko naszej wygodzie stała się bezpiecznym przytuliskiem naszego próżniactwa i zacisznym miejscem wywczasów. Przeciwnie, pragnie ona, by największe, najważniejsze uzdolnienia naszego ducha i umysłu służyły jej i jej dobru, dla naszego zaś osobistego użytku zostawia tyle, ile zbywa ponad jej potrzeby.”

Cyceron, O państwie

Postęp kultury polskiej, a więc i religii katolickiej szedł wtedy raźno na wschód. Sukces, jaki odnosiliśmy był również podyktowany rządami Iwana Groźnego w Księstwie Moskiewskim. Niewygodnych sobie możnych likwidował, w czasie, gdy w Polsce możny mógł wypowiedzieć królowi posłuszeństwo, w razie nieprzestrzegania przezeń praw. Ekspansja szła tak mocno, bo nie była zarządzona po bizantyńsku – mechanicznie, sztucznie, lecz właśnie dlatego, że była żywa i, w pewnym sensie, organiczna. Odbywała się staraniem nie aparatu państwa, lecz głównie społeczeństwa – narodu politycznego, przez które należy rozumieć możnowładztwo. Tak na marginesie, można powiedzieć, że starcie cywilizacji, jakie miało miejce w ówczesnym państwie polsko-litewskim było wygrywane przez naszą cywilizację dzięki zapewnieniu cywilizowanych warunków właśnie.W późniejszym okresie, gdy w Europie nasilały się tendencje absolutystyczne, Rzeczpospolita dążyła w stronę zwiększenia roli narodu politycznego, zaangażowania we władzę coraz większej ilości ludzi, co pierwotnie zwiększało siłę polsko-litewskiego imperium. Rosła świadomość, że fundamentem państwa i gwarantem jego stabilności jest wolność i równość, a prawo stanowi podstawowy instrument do zachowania wolności. Myśl rzymska, o śmiertelności ludzi, a nieśmiertelności Rzeczpospolitej żywo płonęła w umysłach naszej ówczesnej elity. Wiele w tym zasługi powszechności łaciny, którą szlachta posługiwała się z taką łatwością, jak językiem narodowym. Śmiem nawet stwierdzić, że łacina była prawdziwie językiem ojczystym Polaka, jak i język polski.Późniejszy wzrost potęgi magnaterii, zubożenie szlachty drobnej, która garnęła się na służbę bogatszej “braci”, warcholstwo wraz z przerostem ambicji i ego nad rzeczywistą wartością polityczną szlachty, jurgieltnictwo, przedłożenie interesu prywatnego nad narodowy doprowadziło państwo Polskie do upadku. Przetaczające się przez Polskę wojny, najazdy, bunty kozackie doprowadziły państwo do ruiny, a zaborcy podzielili między siebie nasze terytorium. Jednak nie oznaczało to końca polskości. Był to wstrząs tylko dla części świadomego politycznie społeczeństwa. Dlaczego? Bo w Polsce przedrozbiorowej, w umysłach szlachty mającej wpływ na państwo zagnieździły się różne typy cywilizacji. Rosyjski turanizm i niemiecki bizantynizm. Dla tych, myślących po turańsku i bizantyjsku utrata państwa nie była wstrząsem. Tylko łacinnicy starali się przeciwstawić temu upadkowi, niestety bez sukcesu.W XIX wieku nasz naród wszedł na drogę do stania się nowoczesnym narodem przy zachowaniu ciągłości kultury politycznej i idei rzymskości. Pojawiły się nowe prądy myśli politycznej, to prawda. Światopogląd materialistyczny zdominował debatę polityczną wśród Polaków, jednak tradycja myślenia politycznego przechowała się w polskich rodzinach i w Kościele. Nie z palca wyssano obraz szlachty tej “z nad Niemna”. Może ktoś powiedzieć, że pozytywizm, jako wytwór materialistycznego światopoglądu zniekształcił polską duszę, lecz to właśnie w polskiej duszy pozytywizm, można by rzec, dał się ochrzcić. Zamiast zerwania z myślą o wytworzeniu czegoś na kształt bazy materiałowej dla samego życia, przy porzuceniu romantycznej wizji wyzwolenia narodu z kajdan zaborców przez czyn zbrojny doszło do przedziwnej syntezy, gdzie kształcona jak najlepiej młodzież, często zdobywająca doświadczenie nawet w armiach państw zaborczych, wiedzę na uczelniach położonych daleko od rodzinnych domów tliła w sobie wiarę w Ojczyznę i odzyskanie niepodległego bytu państwowego. Łacińskość znów zwyciężyła, bo znalazła oparcie w świadomym narodzie, który ewoluował organicznie, modernizując siłą społeczeństwa samego siebie. Odradzał się w Polakach idealizm polityczny, młodzież wychowana w ciągłości idei Polski, jako Rzeczpospolitej poszła na służbę, poświęcając się w całości dobru Ojczyzny. Wykwitem tych idei było powstanie nie stronnictw konserwatywnych, choć i one miały wartość intelektualną, lecz organizacji narodowych, których naczelnym zadaniem było wytworzenie siły w narodzie i, gdy przyjdzie moment, wybicie się na niepodległość państwową. Wszechpolskość, hasło jednego narodu ponad granicami, budowanie wspólnoty poprzez organizowanie życia społeczności polskiej w państwch zaborczych były prawdziwym objawem żywotności Polaków. Polscy wybitni myśliciele wnieśli do naszej polityki narodowej nowe spojrzenie, oparte o chłodną analizę rzeczywistości w wymiarze globalnym. Idea narodowa sprowadziła myślenie polityczne Polaków na rzymskie, łacińskie tory służby Rzeczpospolitej. Roman Dmowski piszący o katolicyzmie, jako rdzeniu polskości, będąc już sternikiem idei narodowej i jej wielkim autorytetem pchnął zastępy polskich nacjonalistów w kierunku celu Najwyższego – Boga. Owszem, Kościół i moralność katolicka znajdowała szacunek i uznanie w polskim obozie narodowym doby belle epoque, lecz najwyższą bezapelacyjnie wartością był Naród. Uznanie Narodu przez młode pokolenie polskich nacjonalistów za najważniejszy, lecz tylko docześnie czynnik było istotną zmianą w nowoczesnej idei narodowej. Krytyka bierności, indywidualizmu, wszelkich wad narodowych, połączona z pragnieniem wychowania narodu aktywnego, silnego, zdolnego do zaangażowania w życie państwowe, polityczne i gospodarcze wydaje się być najjaśniejszym punktem ukazującym ciągłość myśli politycznej w głowach naszych antenatów. Owszem można z lubością wsłuchiwać się w piewców zalet ancient regime, można i debatować nad prawem do polskiej korony Wettynów, Romanowów i innych “domów panujących”, lecz nie to jest wyrazem przejęcia tej szlachetnej myśli polskiej, polskiej koncepcji ustrojowej, politycznej. To jest czyste muzealnictwo. Za przykład niech posłuży sprawa powołania na tron monarszy księcia Litwy – Jagiełły. Przecież to oryginalnie polska koncepcja wyboru władcy przez świadomych politycznie obywateli. Jak Jan Luksemburczyk stał się władcą potęgi – państwa Węgierskiego? Przez małżeństwo z królową, siostrą naszej Królowej Jadwigi, za zgodą i wyborem słynnej, dzięki serialowi “Korona Królów” królowej Bośniaczki. Prawdą jest, że i Jagiełło w warunkach objęcia tronu miał i małżeństwo z Jadwigą i również królowa matka musiała wyrazić zgodę, lecz to koncepcja panów polskich – protoplastów narodu politycznego doby jagiellońskiej i elekcyjnej zwyciężyła i śmiem twierdzić, że zwyciężyłaby mimo ewentualnego braku zgody którejkolwiek z królowych. Widać w tym, że to kierunek narodowy, nie konserwatywny w Polsce jest kontynuatorem naszej, rzymskiej idei politycznej.Odrodzenie katolickie, połączone z wpojeniem młodym narodowcom idealizmu politycznego, balansowanego przez zimny pragmatyzm można uznać, choć to śmiałe stwierdzenie, za owoc Polski, jako trzeciego Rzymu. Karne szeregi nacjonalistów garnące się do budowy Wielkiej Polski przed wojną były owocem ciągłości politycznej, sztafety idei Rzeczpospolitej, którą podjęliśmy, jako naród w dobie późnopiastowskiej. Młode pokolenie, które sobie nie zostawiało nic, a Polsce chciało oddać wszystko przesiąknięte duchem ofiary było godnym pochwały z ust Cycerona. Zobaczmy, co udało się osiągnąć w czasie najtrudniejszym, w czasie wojny. Zbudowano profesjonalną, dobrze wyszkoloną i uzbrojoną armię własnymi siłami. Tworzono koncepcje polityczne i gospodarcze, śmiałe i oryginalne. Myślano o reslawizacji Niemiec wschodnich, czego wielkim zwolennikiem był Stojanowski. Piasecki pisał o Imperium Słowiańskim, Doboszyński mówił o wielkim narodzie. Po wojnie we Francji powstało “Ogniwo”, do którego poznania historii zachęcam. W Polsce Bolesław Piasecki stworzył PAX, który, co by nie mówić dał bezpieczne schronienie i pracę wielu żołnierzom AK i NSZ, którzy zostali w kraju. Choć akurat nie o tym chciałem pisać. Polski nacjonalizm spod znaku falangi właśnie, jest kontynuatorem myśli politycznej odziedziczonej po poprzednich pokoleniach. Odnajdziemy w tym ideę republikańskiego Rzymu, państwa i narodu hierarchicznego, a także, co najważniejsze – katolickiego ładu społecznego. Narodowy radykalizm jest, według mnie syntezą polskiej tradycji politycznej czerpiącej ze starożytnej myśli greckiej i rzymskiej oraz Christianitas, wtłaczając sens służby Ojczyźnie, poświęcenia dla narodu i dążenia do najwyższego celu, jakim jest sam Bóg w nowoczesne ramy myśli i przemyślanego czynu.

Paweł Luberacki

Narodowy Horyzont nr 3

www.narodowyhoryzont.pl

Fot. Adobe Stock / BajeczneObrazy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *