O źródłach narodowego socjalizmu

O źródłach narodowego socjalizmu

Niemiecki narodowy socjalizm odcisnął na dziejach Europy tak silne piętno, że do dziś odczuwamy skutki wywołanego przez niego kataklizmu. Pytanie, jak to się stało, że naród Goethego i Beethovena zgotował innym taki los, zadawało sobie już tak wielu, że brzmi ono sztampowo. Nietrudno dojść do pewnych informacji na temat intelektualnych źródeł nazizmu, jednak wciąż brakuje ujęć syntetycznych. Lukę tę stara się wypełnić publikacja „Przedhitlerowskie korzenie nazizmu, czyli dusza niemiecka w świetle filozofii i religioznawstwa” pod redakcją Bogumiła i Olgierda Grottów.

Podejmowana w publikacji problematyka nie jest polskiemu czytelnikowi nieznana. Wydaje się wręcz, że co najmniej od słynnych „Rozmów z katem”, aż po wysyp różnego rodzaju literatury popularnej, której tematyka oscyluje wokół okultystycznych korzeni nazizmu, czytelnik mógł na liczne fakty z nią związane natrafić.

Tym razem mamy jednak do czynienia z pozycją daleko bardziej pogłębioną, cenniejszą. Na publikację składa się kilka części. Otwiera ją wprowadzenie Bogumiła i Olgierda Grottów, następnie mamy broszurę historyka i filozofa Bogdana Suchodolskiego „Dusza niemiecka w świetle filozofii” (publikowaną w 1945 i 1947 r.) oraz dwie historyka prawa, pochodzącego ze zasymilowanej żydowskiej rodziny Leona Halbana: „Mistyczne podstawy narodowego socjalizmu” (1946 i 1948 r.) i „Religia starogermańska i jej aktualne znaczenie w Niemczech” (1949 r.).

We wstępie autorzy, poza sprawnym opisaniem, dlaczego – pomimo upływu tylu lat – warto zagłębić się w prace Suchodolskiego i Halbana, starają się odpowiedzieć na pytanie, czy w dzisiejszych czasach może nam jeszcze zagrozić odrodzenie niemieckiego szowinizmu. Autorzy trafnie konstatują, że przesiąknięte ojkofobią i kultem tolerancji dzisiejsze Niemcy znajdują się w stanie moralnej zapaści, pogłębianej dodatkowo przez masową imigrację. Czyni to sytuację narodu niemieckiego bardzo trudną. Z drugiej jednak strony, dostrzeżony zostaje fakt istnienia pewnych zdrowych odruchów w dzisiejszym niemieckim społeczeństwie. Widać to m.in. na przykładzie głośnej swego czasu książki dawnego działacza SPD Thilo Sarazzina, ale przede wszystkim rosnącej w siłę Alternatywy dla Niemiec, zdobywającej dziś wyniki wyborcze zupełnie nieosiągalne dla partii nacjonalistycznych dawnego typu.

Zdaniem Grottów, pojawienie się AfD na niemieckiej scenie politycznej sprawiać ma, że należy się pilnie przyglądać sytuacji za Odrą – nie tylko dlatego, że jest to ruch odwołujący się do tradycji nacjonalistycznych, ale i ze względu na postulowane przez Alternatywę pogłębienie relacji z Rosją, postulat wycofania z Niemiec zagranicznych oddziałów zbrojnych oraz dążenie do uzyskania broni jądrowej. To oczywiście odwieczne pytanie – czy lepiej mieć w Niemczech siedlisko tych wszystkich tendencji, które uważamy za destruktywne dla społeczeństwa, czy też zdrowe, ale przez to zagrażające nam w jakiś sposób, dobrze zorganizowane państwo narodowe. Odpowiedź zapewne nie jest jednoznaczna, i zależy od szczegółów – od tego, jakie ostatecznie w życiu politycznym Niemiec zajmie ten ruch, jakie frakcje i tendencje w jego łonie wezmą górę, tego, czy w ogóle jest tam jeszcze co ratować.

Skąd się jednak wzięło w niemieckiej duszy ziarno, które wykiełkowało w taki sposób? Co sprawiło, że zdrowy odruch, jakim jest nacjonalizm, przybrał w Niemczech takie oblicze? Wydaje się, że niemieckie postrzeganie świata już bardzo wcześnie nosiło w sobie pewne specyficzne cechy. W swojej drugiej broszurze Halban zwraca uwagę na znaczące różnice, jakie zachodziły w wierzeniach różnych gałęzi Germanów. Jego zdaniem, utożsamienie południowych Germanów, przodków Niemców, z tym co wyznawali Skandynawowie powinno zostać uznane za błędne. U tych pierwszych „nie widać poważniejszych walorów kulturotwórczych”. Brakować im też miało silniejszego poczucia łączności, solidarności germańskiej, które – paradoksalnie – zaszczepiło im dopiero chrześcijaństwo, powierzchownie zresztą przyjęte. Halban wymienia funkcjonujące w Niemczech jeszcze w XIX wieku, a nawet później, zgoła pogańskie obyczaje. Wzmiankuje tu przykład mostu w Halle, w trakcie którego budowy w 1841 r. lud domagał się, by w główny jego filar zostało wmurowane dziecko. Liczba tego typu archaizmów miała być jeszcze w czasach autora „nieprawdopodobnie duża”.

Jak uważa Halban, w niemieckiej myśli nieustannie przewija się tendencja do dorównania Bogu. To Niemcy wydały na przełomie XIII i XIV w. Mistrza Eckharta, którego potępiona przez Rzym emancypacyjna nauka spotkała się potem z aprobatą samego Rosenberga, widzącego w niej „objawienie nordyckiej mistyki”. Nieprzypadkowo to Niemcy wydały Lutra, który odwrócił większość swojego narodu od Rzymu.

Jak uważa z kolei Suchodolski, zasadniczym znamieniem niemieckiej filozofii jest niechęć do racjonalizmu. O ile krytyka religii w wydaniu np. francuskim miała charakter racjonalistyczny, „obalała przesądy”, to jej niemieccy krytycy „starali się zawsze na miejsce Boga obalonego stawić bogów nowych”. Nowym bogiem ostatecznie staje się w Niemczech Heglowskie państwo[1]. Przeciw racjonalizmowi, empiryzmowi i chrześcijaństwu – oto odwieczne przesłanie niemieckiej myśli. Łączyć się w nim miały nieraz przeciwstawne nazwiska, jak np. Hegel i Nietzsche. W Niemczech występować miało też swoiste zatarcie granic między idealizmem i materializmem – niespotykane w takim stopniu nigdzie indziej. „Czyż nie jest to rzeczą charakterystyczną, iż Marks mógł tak wiele zawdzięczać Heglowi?” – pyta Suchodolski.

Halban i Suchodolski zawarli w swoich pismach także szereg innych, wartościowych refleksji. Znajdziemy tu opisy różnych heterodoksyjnych prób łączenia chrześcijaństwa z teoriami rasowymi czy poglądów znanych klasyków rasizmu i volkizmu, takich jak Paul de Lagarde czy Jörg Lanz von Liebenfels, których poglądy niewątpliwie stworzyły podwaliny pod przyszły narodowy socjalizm.

Można, a nawet należy stawiać pytania, czy piszący bezpośrednio po wojnie naukowcy nie przesadzili w niektórych ocenach – wszak wojna taka jak ta mogła prowokować do bardzo radykalnych ocen. Pewnych nadinterpretacji zapewne jednak nie uniknie nikt, kto w sposób pionierski zajmuje się jakimś zagadnieniem.

Jest więc zredagowana przez Bogumiła i Olgierda Grottów publikacja wartościową, zmuszającą nie tylko do refleksji nad Niemiecką duszą, ale i do zastanowienia nad tematyką wpływu zakorzenionych w kulturze wątków na nowoczesne ideologie.

Jakub Siemiątkowski

Polityka Narodowa nr 22

Bogumił Grott, Olgierd Grott (red.), „Przedhitlerowskie korzenie nazizmu, czyli dusza niemiecka w świetle filozofii i religioznawstwa”, Wydawnictwo Von Borowiecky, Warszawa 2018, ss. 206.


[1] Halban pisze tu, że na Hegla obficie powoływali się narodowi socjaliści. Polemizuje z tym poglądem m.in. Tomasz Gabiś: Karl Popper – duchowy mistrz George’a Sorosa, www.tomaszgabis.pl/2018/08/02/karl-popper-duchowy-mistrz-georgea-sorosa/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *