Tadeusz Motz: Ku lepszej przyszłości

Tadeusz Motz: Ku lepszej przyszłości

Brak reakcji po rozwiązaniu Obozu Wielkiej Polski odpowiadającej sile rzeczywistej organizacji, wykazał dobitnie, że tylko młode pokolenie, bez jakichkolwiek i z jakiej bądź strony płynących hamulców, będzie zdolne cel wytknięty przez ruch wszechpolski urzeczywistnić. To o czym marzyłem ja, jak również większość trzeźwo myślącego pokolenia stało się faktem dokonanym. W ręce młodych, pełnych wiary w powodzenie swych zamierzeń, trzeźwo orientujących się w chaosie wszelkich przejawów życia społecznego — przeszło decydowanie o przyszłości. W ciągu 15-tu lat wskrzeszenia Polski widzieliśmy, jak na naiwności robotnika i chłopa polskiego bogacili się ci, co mienili się ich obrońcami.

Wiedzieliśmy i przeżywaliśmy to wszystko, oraz widzimy, a co gorsze, przeżywamy obecnie skutki tej, w wielu wypadkach umyślnie wrogiej roboty. Nadszedł najwyższy czas, abyśmy zrozumieli, że zbędne nam są wszelkie hasła klasowe — bo nie ma żadnych przeszkód, aby obok robotnika i chłopa polskiego stał inteligent polski, jak również hasła pseudopartyjne — w rodzaju głoszonych przez BBWR, grupującego w swych szeregach żywioły rasowo i kulturalnie nam obce i wrogie.

Przeszłość i rzeczywistość nasza wskazuje najwłaściwszy sposób rozwiązania wszelkich zagadnień — w myśl interesu Narodu, do którego to tylko powinno należeć decydowanie o swej przyszłości.

Program naszego ustroju sprecyzowany został już dawno, należy go tylko wprowadzić w czyn, a stać się to może jedynie, jeżeli od nas, będzie zależała decyzja. Obecnie jej nie mamy. Stoi przed nami wróg, silny swoją bezwzględnością, bezkompromisowością swych celów i środków działania. Cele oraz środki stosowane ku ich urzeczywistnieniu przez obóz sanacyjny coraz bardziej wyraźnie pokazują swoje oblicze. Wielka część społeczeństwa nie orientuje się jednak całkowicie w obecnej sytuacji. Nie wszyscy należycie zdają sobie sprawę z wagi wszelkich poczynań obozu rządowego, z reform przez niego przeprowadzanych i dążeń do których zmierza.

Ustawa Akademicka znosząca autonomię, która od wieków stała na straży wolności nauki polskiej, reforma szkolnictwa, która zmierza do wychowania przyszłych propagatorów zasad głoszonych dziś powszechnie, rozluźniających zawartość i osłabiających siłę narodu polskiego. Przyszłe młode pokolenie polskie znajdzie się z pustką w duszy, bez oparcia o żadne głębsze podstawy moralne. Wiara w Boga, szczytne posłannictwo ojca i matki, pietyzm tradycji narodowej, a co najważniejsze — godność narodowa polska, od wieków przekazywana z pokolenia w pokolenie — zostały zachowane. W młodzieńczych duszach zachwiana została wiara w potrzebę i konieczność przestrzegania głoszonych dotąd zasad ideałów. Dawne ideały zastępowane są obecnie bardziej „przyjemnymi” — chwilowo niekrępującymi hasłami, głoszącymi wolność życia dla użycia. Precz z wiarą katolicką — precz z rodzinną nierozerwalnością małżeństwa, niech żyje wolność przekonań i zasad niekrępowanych żadnymi, jakoby wymyślonymi przez kler dla swoich celów, są — nie przeczę — bardziej pociągającymi od dziś istniejących. Ale należy zapytać, jakie będą tego następstwa i, kto inspiruje całą tę akcję.

Jasną jest rzeczą, że nie wróży ona lepszej przyszłości, że musiała wyjść i wyszła od ludzi, których celem jest zniszczyć nasze zasady moralnie i duchowe, by zrobić z mas pachołków im podległych, tzn. od masonerii, i żydostwa. Sytuacja obecna jest bardzo groźna, nie wolno nam oglądać się i czekać co przyszłość przyniesie. Szkody stąd wynikłe trudne będą później do naprawienia. Chwast raz zasiany trudny jest do wyplenienia. Czym prędzej zerwiemy z biernością, tym prędzej poprowadzimy Naród ku wyżynom — ku lepszej przyszłości.

Czasy obecne wymagają radykalizmu, radykalizmu nie tylko w hasłach i zasadach – lecz również w czynach. Ten właśnie radykalizm czynów jest hasłem Obozu Narodowo-Radykalnego, skupiającego wszystkie te elementy, które w pracy dla Narodu zamierzają poświęcić swe siły, zdolności, a nawet i życie. ONR spotkał się dlatego z jednej strony z uznaniem szerokich mas, z drugiej z niepokojem tych wszystkich, którzy widzą w nim szczerego, a zarazem bezwzględnego sędziego.

Nie niepokoją nas napaści, obelgi, oszukiwanie opinii publicznej fałszywymi wiadomościami, miotanie oszczerstw na kierowników naszego ruchu. Wywołują one u nas jedynie uśmiech politowania i niesmaku, bo czy można się gniewać lub obrażać się na tych, którzy w zaślepieniu nie wiedzą co czynią. Obce są nam wszelkie posunięcia oparte na kłamstwie, podstępie i cynizmie. Naszą dewizą jest szczerość i odwaga głoszonych haseł i programu, oraz odwaga i bezwzględność czynów, ich też trzymać się będziemy. Ona to to właśnie wywołała i wywoła jeszcze niejednokrotnie wiele głosów protestu, sprzeciwu, podejrzeń, insynuacji oraz lekceważenia. Ale to wszystko do czasu.

Niech się cieszą ci wszyscy, co w powstaniu ONR widzą rozłam jednolitego frontu narodowego, którzy sądzą, że najgroźniejszy przeciwnik sam im schodzi z placu, ulęgając wewnętrznemu rozkładowi. Niech się cieszą, wolno wszystkim to czynić. Przyszłość pokaże czy radość była uzasadnioną. Młodzi — nie tyle wiekiem, co duchem — wstępujcie w karne szeregi Obozu Narodowo-Radykalnego. Wszyscy razem — ramię przy ramieniu — weźcie udział czynny w walce – urzeczywistnienie wielkich ideałów — ku Wielkiej Polsce.

Tadeusz Motz

Szczerbiec nr 9, 1934 r. – ze zbiorów Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *