A co gdy nadejdzie?

A co gdy nadejdzie?

W Polsce od lat obserwujemy partyjniackie zabawy przy „okrągłym stole”. Partie rządzące i opozycyjne wymieniają się co jedną czy dwie kadencje i poza agresywną retoryką wobec drugiej strony, cały czas ciągną Polskę równią pochyłą w dół na przekór wzrastającemu polskiemu potencjałowi. Nieomal przywykliśmy do takiego stanu rzeczy opartego na zabetonowanym pokoju fałszywie wrogich polityków, którzy pospołu rządzą Polską bezkarnie i bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Istnieje w tym pewne zagrożenie spowodowane faktem, że zaczęliśmy w tym bagnie urządzać się jak w domu, a tymczasem, niedługo nasze bagno może przestać być nasze.

Poza niezmiennym teatrem naszej rodzimej sceny politycznej, próbując dokonać jakichkolwiek predykcji dotyczących losu naszego kraju, powinniśmy rozpatrywać sytuację z geopolitycznego punktu widzenia. Bieżący rok zdaje się być początkiem większego, globalnego problemu, z którym w najbliższym czasie będzie musiała sobie poradzić nasza cywilizacja albo czeka nas kres tego, co nazywamy cywilizacją łacińską. Aktywność ruchu „Black Lives Matter” o podłożu stricte rasistowsko-marksistowskim oraz wygrana demokraty w wyborach w USA stanowią widome oznaki zmiany dominującego obecnie paradygmatu filozoficzno-ekonomiczno-politycznego na świecie. Dodatkowym czynnikiem, który wpłynie z pewnością na globalny chaos polityczny będzie utrata przez USA stanowiska policjanta świata na rzecz Chin. W ramach rozgrywki o pozycję światowego hegemona możemy spodziewać się różnych ruchów politycznych podjętych przez naszych sąsiadów: Rosji i Niemiec. Oczywiście jesteśmy coraz bliżej momentu, w którym rozmawiając o interesie Niemiec będziemy musieli przezeń rozumieć całą Unię Europejską, która ma szansę stać się narzędziem realizacji szwabskich ambicji dominacji światowej przy pomocy pokojowych metod. Oczywiście Polska w tej rozgrywce nie powinna być rozpatrywana jako podmiot, ale przy obecnych rządach, jako raczej niezbyt rozgarnięty przedmiot, który będzie reagował zdecydowanie zbyt późno by w jakikolwiek znaczący sposób móc wpłynąć na swoją sytuację w nadchodzącym układzie społeczno-politycznym.

Poza geopolitycznym klimatem w którym się znajdujemy możemy również zaobserwować inne przejawy zmiany dominującego paradygmatu. Ostatni konflikt o Górski Karabach był ewidentnym testem na „łacińskość” współczesnej Europy, która w żaden sposób nie wspomogła chrześcijańskiej Armenii, a jedynie biernie przyglądała się temu starciu cywilizacyjnemu niczym przy wieczornym oglądaniu Netflixa. Znając myśl cywilizacyjną profesora Konecznego powinniśmy z całą mocą rozumieć, że niezależnie od klimatu politycznego i doraźnych korzyści lub strat na skutek obrania określonej strony w wojnie, tylko z państwami własnego kręgu cywilizacyjnego można zbudować trwałą, pokojową koegzystencję. Sąsiedztwo i koegzystencja społeczności reprezentujących inne cywilizacje w końcu będzie musiała doprowadzić do konfliktu, w którym, jak wskazuje historia, wygra ten bardziej barbarzyński i skłonny do przemocy. W leniwej i sennej Europie zatraciliśmy wszelkie wojownicze cechy naszych przodków, toteż ryzyko zniszczenia przez bardziej prymitywny lud staje się coraz bardziej realne.

Do tych dwóch zagrożeń należy doliczyć również globalne skutki ekonomiczne, jakie wywołają paniczne i nieprzemyślane reakcje rządów na całym świecie wskutek nieudolnych prób przeciwdziałania pandemii. Abstrahując od poziomu zagrożenia jaki niesie ze sobą ten wirus, na który jako niespecjalista, a zarazem osoba świadoma poziomu manipulacji, nie mogę się wypowiadać, mogę z całą pewnością stwierdzić, że przepisy, które mają nas zabezpieczyć są szkodliwe dla gospodarki. Arbitralnie wprowadzane zakazy w niektórych tylko, opracowanych przez urzędnika wypadkach z pewnością nie zabezpieczą ludzi przed zarażaniem się wirusem w pozostałych przypadkach, których urzędnik nie przewidział. Cały szereg prawnych absurdów oraz wykorzystywanych przez ludzi kruczków prawnych zamienia wszystkie starania rządu w jedną wielką farsę, która z pewnością przyniesie naszemu narodowi więcej szkód niż pożytku. To co jednak jest najbardziej niepokojące, to wyjątkowo słabo odczuwalne skutki ekonomiczne na chwilę obecną. Choć niektóre branże zostały niemal całkowicie zniszczone na poziomie małych i średnich firm, to jedne branże z sektora informatycznego, zarejestrowały zyski. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w całkiem niedalekiej przyszłości uderzy nas z całą mocą nadchodzący wielkimi krokami kryzys i jeszcze bardziej podgrzeje wodę w tym geopolityczno-pandemicznym kotle przyprawionym rewolucją.

Postępująca marksizacja uniwersytetów, zwiększająca się liczba ateistów i wrogów kościoła, coraz bardziej agresywna propaganda LGBT+, która wychodzi już zarówno ze strony rządów państw, jak i od ogromnych korporacji, to tylko preludium tego, co może w najbliższej przyszłości stać się naszą codziennością. Lata powszechnej biedy oraz wzrost społecznych frustracji z dużą dozą prawdopodobieństwa doprowadzą nas do rzeczywistości, gdzie napięcia społeczne będą rozwiązywane nożami na ulicach, a rządy będą egzekwowały pokój brutalną siłą. W tej mrocznej przyszłości należy już teraz zadać sobie pytania dotyczące tego, jak będziemy chcieli się w niej odnaleźć i jak możemy się na nią przygotować. Co zrobimy, gdy nadejdzie ta nowa, a zarazem stara – rewolucja? Prawdopodobnie to ostatni moment, kiedy jeszcze możemy podjąć jakieś działania nim obudzimy się w anarchistycznym kotle, w którym woda już wrze.

Jerzy Frodsom

portal Kierunki

kierunki.info.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *