Jak biedni odebrali pieniądze bogatym

Jak biedni odebrali pieniądze bogatym

Jest 3 lutego 2021 roku.  Z giełdowego szaleństwa ostatnich kilku dni zostało niewiele, właściwie nic.  Mimo wszystko wydarzenia, które miały miejsce powszechnie przedstawia się jako bezprecedensowe.  Należy to podkreślić, gdyż słowa „bezprecedensowy” w odniesieniu do giełdy papierów wartościowych używa się bardzo sporadycznie.  W cyklicznym świecie finansów, zapewne bardziej, niż w jakiejkolwiek innej branży, historia lubi się powtarzać.  Warto się więc na chwilę zatrzymać i przyjrzeć temu, co miało miejsce na rynku amerykańskim, co zwróciło uwagę całego globu i o czym będą pisać przyszłe poradniki dla inwestorów.

Mechanizm

Fundusze hedgingowe (ang. hedge funds) – narzędzia inwestorów z Wall Street (świat bogatych) – miały w zwyczaju dorabiać się na upadających spółkach stosując mechanizm krótkiej sprzedaży (short).  Doprecyzujmy: short polega na pożyczeniu akcji, ich sprzedaży, a następnie kupnie po nowym kursie i zwróceniu pożyczonej ilości.  Manewr ten przynosi dochód, gdy ceny udziałów maleją, jest więc w pewnym sensie odwrotnym do zwykłego kupna i sprzedaży (long), ale nie w pełni – w praktyce jest trudniejszy, o czym więcej poniżej.  Zaznaczmy, że sprzedaże krótkie były i są tylko jedną z wielu zdywersyfikowanych strategii hedge fundów. 

Lista spółek, na których wykonywano shorty była przez dekady utajniona.  Do ujawniania jej zobligowała poprawka do ustawy z 2010 roku (Dodd–Frank Wall Street Reform and Consumer Protection Act) ogłoszona rok później.  Nikt jednak przez dziesięć lat nie wpadł na pomysł zagospodarowania dostępnych danych w jakikolwiek istotny sposób.  Operacja na wielką skalę wymagała zaangażowania ogromnej liczby inwestorów indywidualnych (świat biednych).  Tym ostatecznie udało się skrzyknąć w ubiegłym tygodniu (głównie za pomocą portalu Reddit) i stanąć do boju w wielkiej bitwie o dolary.

Pierwotnym wyborem internautów była podupadła sieć sklepów w grami komputerowymi GameStop.  Nic dziwnego – znajdowała się na szczycie listy shortowanych spółek.  Zmasowanym wykupem akcji wypracowano pierwszy cel – szybki wzrost notowań.  Drugi i najważniejszy zamiar osiągnięto wkrótce – fundusze hedgingowe zostały zepchnięte do podjęcia działań defensywnych na pograniczu paniki.  Zmusiły ich do tego niewygodne warunki przetrzymywania pożyczonych akcji – dodatkowe opłaty, teoretyczne i prawne ograniczenia w przypadku shortów, itp. Nastąpił tzw. wycisk shortów (ang. short squeeze).  Masowa sprzedaż krótka odbyła się w momencie jej nieopłacalności – bogacze grali na minimalizację strat.  To z kolei spowodowało dalszy i jeszcze szybszy wzrost cen akcji GameStopu oraz kilku podobnych firm, m.in. AMC Entertainment Holdings Inc.  Detaliczni inwestorzy zarobili krocie w ciągu zaledwie kilku godzin.  Sprytnie!

Robinhood

Zastępy domowych amatorów tradingu były w stanie wykonywać szalone, ale trafne posunięcia dzięki aplikacjom giełdowym takim jak Robinhood. Wydawałoby się, że nazwa (serwisu zapewniającego dostęp do rynków finansowych bardzo szerokiemu gronu drobnych inwestorów) zobowiązuje do zachowania się we właściwy sposób także, a może przede wszystkim w ww. sytuacji.  Tym bardziej, że misją tego akurat pośrednika jest, jak czytamy: „provide everyone with access to the financial markets, not just the wealthy”.  Robinhood nie pomógł jednak w transferze miliardów z kieszeni bogatych na konta mniej uprzywilejowanych, a wręcz odwrotnie: odegrał rolę w zahamowaniu procesu.  Firma zwyczajnie ograniczyła lub zupełnie zablokowała możliwość handlu wybranymi aktywami.  W ten sposób wielu ludziom odebrano sposobność dołączenia do grona walczących i przede wszystkich pozbawiono szans na zarobek.  Odbiło się to bezpośrednio na dalszym kursie omawianych spółek.  Był to w pewnym sensie zamach na wolność handlu giełdowego.  Co bardziej istotne i dla niektórych zdumiewające, cios w wolny rynek został wyprowadzony przez wpływowych graczy po stronie wielkiego kapitału.  Na razie jedyną karą wymierzoną za te nieetyczne działania jest solidna, wszechobecna dawka krytyki, ale kto wie, możliwe jest, że niebawem głos zabiorą ustawodawcy – już mówi się o ponadpartyjnym (czyt. Demokratów i Republikanów) porozumieniu.

Co w tym takiego bezprecedensowego?

No dobrze, akcje bardzo szybko zdrożały i równie prędko staniały – wydajny rynek bezdusznie przywrócił poziom cen do wartości odzwierciedlającej faktyczną kondycję spółek.  Bańka pękła, historia się powtórzyła.  Jedni zyskali, inni stracili.   Precedens?  Nie skala fluktuacji ma tu znaczenie, ale kto ją wywołał.  Nie Bank Światowy, nie fundusze hedgingowe, nie nieliczące się z człowiekiem instytucje finansowe, nie międzynarodowy kapitał, a przeciętny obywatel, często milenials, wyposażony w biurko, komputer lub smartfon, pojęcie inwestycyjnej lojalności i wyobraźnię.

Ostatecznie całą rozgrywkę można uznać tylko za remis – manewru nie udało się powtórzyć i podczas drugiej i trzeciej próby internauci ponieśli poważne straty.  Przypomina to nieco wyprawy krzyżowe, z których tylko pierwsza zakończyła się powodzeniem.  Być może tak jak w przypadku kolejnych krucjat, zabrakło dyscypliny, poświęcenia i odwagi.  Mimo to świat otrzymał dowód na to, że przełamanie impasu zorganizowanego ucisku finansowego jest możliwe poprzez zorganizowane działanie zwykłych śmiertelników.  A to jest dobra wiadomość.

Piotr Krudysz

Narodowy Sympatyk

foto: Grossmont Center

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *